„Gór mi mało i trzeba mi więcej…”

 

Dawno nie pisa?am nic o zdobywaniu szczyt?w Korony g?r Polski. Nie dlatego, ?e nie zdobywa?am szczyt?w, ale dlatego, ?e jako? zabrak?o wtedy weny tw?rczej. Dzi? jednak mam wielk? ochot? napisa?, bo miniony weekend pod wzgl?dem zdobywania g?r by? dla mnie wyj?tkowy. Do tej pory zdobywali?my szczyty wiosn? i jesieni?, ale teraz jest zima.

Top and cheap essay writing service on https://instantwritings.com/. That is your way to inmprove your marks. Instantwritings.com – qualified essay.

Pocz?tkowo twierdzi?am, ?e nie wybior? si? na wyprawy zimowe, bo moje nogi nie radz? sobie ze ?lisk? powierzchni? w dolinach, a co dopiero w g?rach. C?? – my?l? sobie – trzeba odpu?ci? g?ry, a? do wiosny, pomimo pragnienia zobaczenia g?r zim?.
Pewnego dnia dosta?am maila od Asi, z pro?b? o wysy?anie zg?osze? na grudniow? wypraw?. Napisa?a, ?e w jej ocenie droga na Orlic? jest ?atwa. Czyta?am tego maila chyba kilka razy i mi co? w g?owie za?wita?o: A mo?e by jednak spr?bowa?? Potem by?o jeszcze troch? w?tpliwo?ci, ?e nie mam potrzebnego sprz?tu, ?e mo?e ?niegu b?dzie po kolana, albo ?lisko, co wtedy b?dzie? Ostatecznie, co zrobi?am? No jasne, ?e nie wytrzyma?am. Sprz?t skompletowa?am w tydzie?, zg?oszenie wys?a?am i pojecha?am, jak zwykle noc? i jak zwykle z nadziej?, ?e z ekip? Razem na szczyty si? uda.
Po dojechaniu kilkoma samochodami z Wroc?awia do Ziele?ca, przepakowaniu plecak?w i odpowiednim przygotowaniu do drogi, ruszamy na Orlic?. Droga ca?kiem szeroka, ?niegu sporo, ale bardzo dobrze si? idzie, pogoda wy?mienita, lepszej wymarzy? sobie nie mo?na. Idziemy grupkami w znakomitych nastrojach. Podziwiamy zimowy krajobraz g?r, choinki wszystkie, bez wyj?tku ubrane na bia?o. Wiadomo -w zimie czapki trzeba mie?, a, ?e s? one ze ?niegu to nie szkodzi – choinkom to nie przeszkadza. Inna sprawa, ?e te ?niegowe czapki sypi? si? nam za ko?nierze, kiedy trzeba przej?? pod choinkami, szturchaj?c je nieco. Ale… przecie? nam to te? nie przeszkadza – strzepujemy ?nieg z kurtki, wytrzepujemy z kaptura i dalej idziemy. Teraz do?? ostro pod g?r?, w?sk? ?cie?k?, a potem zakr?t. I nagle… bum. le??… – chyba za ostro wesz?am w zakr?t czy co? nie wiem, ale odkry?am, ?e w zimie w g?rach wcale nie musi by? ?lisko, a przewracanie si? (specjalne czy przypadkowe) nie boli, ani troch?, wszak jest to mi?kkie l?dowanie w ?niegu. Jeszcze par? krok?w i jest! Orlica (VRCHMEZI) 1084m n.p.m zdobyta! I to w zimie! Troch? si? nawet zdziwi?am, ?e jako? wcale bardzo trudno nie by?o i w miar? szybko, jak na moje nogi. To jednak tylko po?owa sukcesu, bo trzeba jeszcze zej??, a to wcale nie oznacza, ?e b?dzie ?atwiej. Zaplanowali?my odwiedzi? Czech?w w Masarykowej Chacie. Droga do tej chaty pocz?tkowo ca?kiem dobra, okaza?a si? bardzo d?uga i coraz trudniejsza do pokonania. Nogi zacz??y mi si? buntowa?, a? w ko?cu odm?wi?y wsp??pracy i zastrajkowa?y. C?? – nie chcia?am tego, ale sta?o si?. Trudno. Jak to dobrze, ?e RAZEM idziemy na szczyty. W tej sytuacji dowiedzia?am si? do czego potrzebne s? cztery r?ce i cztery nogi wolontariuszy w g?rach. Nie tylko do tego, aby prowadzi?, ale by d?onie po??czy?, zbudowa? krzese?ko i przenie?? ile trzeba (Ch?opaki, bardzo, dzi?kuj?!!!). Ostatnie metry do chaty sz?am z ekip?, ale ju? na w?asnych nogach. Weszli?my do chaty i… s?ysz? oklaski… Dla mnie to bardzo pi?kny i wzruszaj?cy gest, nie wiedzia?am co powiedzie?… Pomy?la?am…, ?e ta pomoc, ?yczliwo?? i wsparcie jest jak Bo?e Narodzenie… Nie szkodzi, ?e do?wiadczy?am go w samym ?rodku Adwentu. W og?le ten sobotni zimowy dzie? w g?rach obfitowa? w moje pi?kne i zaskakuj?ce odkrycia- np. takie, ?e niebo nie zawsze jest niebieskie, ale bywa pomara?czowe, fioletowe i czasami, cho? wtedy do?? blado, wida? na nim siedem kolor?w t?czy.
Po kr?tkim odpoczynku w Masarykowej Chacie czas na drog? powrotn? do Ziele?ca. Dzi?ki ?yczliwo?ci Tomka cz??? ekipy pojecha?a samochodem, a pozostali zjechali z g?rki wykorzystuj?c sanki, jab?uszka, worki z sianem. Tego wieczoru w schronisku czeka nas jeszcze niespodzianka. Urodziny Dzika by?y kilka dni przed wypraw?, ale ?wi?towa? razem z nami w g?rach. Zamiast tortu by?a pizza i nasze gromkie sto lat z najlepszymi ?yczeniami. Ogl?dali?my film z narciarskimi akrobacjami. Potem jeszcze kr?tkie og?oszenia szefowej wyprawy i pora spa?, bo w niedziel? zdobywamy kolejny szczyt – Jagodn?.
Pomimo sobotniej trudnej drogi powrotnej z Orlicy zdecydowa?am si? zdobywa? nast?pnego dnia drugi szczyt. Nogi troch? bola?y, ale posz?am – tzn. poszli?my znowu razem na szczyty. Po kilku godzinach drogi zdobyli?my Jagodn? (977m n.p.m). Kr?tki odpoczynek, kanapki, herbata no i schodzimy do schroniska. Czas podzi?kowa? i po?egna?. Ruszamy do Wroc?awia, a potem znowu nocnym autobusem do domu.
Ten weekend by? niezwyk?y. W sercu wci?? jeszcze wspomnienia i rado?? ze zdobycia dw?ch kolejnych szczyt?w (w sumie mam ju? ich 8). Wiem, ?e zdobywanie szczyt?w bywa trudne, mimo to wci?? kocham g?ry i ?piewam sobie cichutko s?owa us?yszanej kiedy? piosenki: „… g?r mi ma?o i trzeba mi wi?cej…, g?ry, g?ry i ci?gle mi nie do??…”

tekst: Ania Makowska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

7 − five =